Quo vadis social media?

Na początku tego roku życzyłem sobie, aby 2011 przyniósł nam wiele ciekawych pomysłów i kreacji w social media. Styczeń niestety brutalnie zweryfikował moje życzenie. Konkurencja na rynku jest tak duża, iż samo prawidłowe i sumienne prowadzenie fanpage’a nie wystarcza. Trzeba stworzyć coś super, coś świeżego. Zazwyczaj wiąże się to z wydatkiem grubych tysięcy, polskich złotych na aplikacje. I nawet wtedy nie mamy pewności, że nasza strona osiągnie sukces… Do tego dodajmy pogląd, który bezustannie trwa, iż social media są za darmo albo prawie darmo. No i zaczyna się „ugrywanie kontentem”. A co jeśli kontent się skończy a trzeba wbić „lajki” i komentarze? Rosną spod styczniowego śniegu takie oto krokusiki:

 
Fanpage Croppa, 250 tys „lubisiów”… i taki FAIL! Pomijając fakt złamania regulaminu facebook’a chciałbym zadać pytanie: „na co komu taki post?” Żeby spora liczba „lubisiów” się zniesmaczyła i oburzyła? Żeby na wielu blogach napisano o tym przypadku i żeby powstał buzz wokół Croppa?
No ale przecież ponad 200 „lajków” i komentarzy w ciągu godziny to jest coś!
Całe szczęście post został całkiem szybko usunięty, pytanie tylko czy przez sam Cropp, czy przez facebook’a dzięki zgłoszeniu zdjęcia przez wiele osób jako łamiącego regulamin…

A teraz druga rzecz, która nie przeczę, podniosła moje ciśnienie. Strona
http://www.petycjeonline.pl/
i dziesiątki petycji na „fejsie” o lepsze traktowanie zwierząt i zaostrzenie kar dla osób znęcających się nad nimi. Cel szczytny, nie przeczę, ale… po co do petycji dodawane są zdjęcia zakrwawionych piesków czy spalonych kotów? Obrzydliwe, drastyczne. Zwłaszcza gdy pochłaniamy pyszną kanapkę przygotowywaną starannie w domu… 

Poza tym mam spore wątpliwości, iż podana wyżej strona jest w stanie realnie coś zdziałać wirtualnymi podpisami. Zwłaszcza, iż petycji na stronie są już setki… a box reklamowy google sobie radośnie informuje o 40% zniżkach w sklepach z markowymi ciuchami…..

Czy w tą stronę zmierza „socialka”? Czy kreatywność się wyczerpała i żeby przykuć uwagę trzeba łamać regulaminy, posiłkować się erotyką, brutalnością, pornografią i zdjęciami rodem z popularnego rottena?


Oby nie.

Quo vadis social media?

Na początku tego roku życzyłem sobie, aby 2011 przyniósł nam wiele ciekawych pomysłów i kreacji w social media. Styczeń niestety brutalnie zweryfikował moje życzenie. Konkurencja na rynku jest tak duża, iż samo prawidłowe i sumienne prowadzenie fanpage’a nie wystarcza. Trzeba stworzyć coś super, coś świeżego. Zazwyczaj wiąże się to z wydatkiem grubych tysięcy, polskich złotych na aplikacje. I nawet wtedy nie mamy pewności, że nasza strona osiągnie sukces… Do tego dodajmy pogląd, który bezustannie trwa, iż social media są za darmo albo prawie darmo. No i zaczyna się „ugrywanie kontentem”. A co jeśli kontent się skończy a trzeba wbić „lajki” i komentarze? Rosną spod styczniowego śniegu takie oto krokusiki:

 
Fanpage Croppa, 250 tys „lubisiów”… i taki FAIL! Pomijając fakt złamania regulaminu facebook’a chciałbym zadać pytanie: „na co komu taki post?” Żeby spora liczba „lubisiów” się zniesmaczyła i oburzyła? Żeby na wielu blogach napisano o tym przypadku i żeby powstał buzz wokół Croppa?
No ale przecież ponad 200 „lajków” i komentarzy w ciągu godziny to jest coś!
Całe szczęście post został całkiem szybko usunięty, pytanie tylko czy przez sam Cropp, czy przez facebook’a dzięki zgłoszeniu zdjęcia przez wiele osób jako łamiącego regulamin…

A teraz druga rzecz, która nie przeczę, podniosła moje ciśnienie. Strona
http://www.petycjeonline.pl/
i dziesiątki petycji na „fejsie” o lepsze traktowanie zwierząt i zaostrzenie kar dla osób znęcających się nad nimi. Cel szczytny, nie przeczę, ale… po co do petycji dodawane są zdjęcia zakrwawionych piesków czy spalonych kotów? Obrzydliwe, drastyczne. Zwłaszcza gdy pochłaniamy pyszną kanapkę przygotowywaną starannie w domu… 

Poza tym mam spore wątpliwości, iż podana wyżej strona jest w stanie realnie coś zdziałać wirtualnymi podpisami. Zwłaszcza, iż petycji na stronie są już setki… a box reklamowy google sobie radośnie informuje o 40% zniżkach w sklepach z markowymi ciuchami…..

Czy w tą stronę zmierza „socialka”? Czy kreatywność się wyczerpała i żeby przykuć uwagę trzeba łamać regulaminy, posiłkować się erotyką, brutalnością, pornografią i zdjęciami rodem z popularnego rottena?


Oby nie.

Jak piwo, to ciemne. Jak polskie, to Ciechan

Na początek reklama, która zdobyła w Cannes Grand Prix. Tak aby wprowadzić w piwno-reklamowy nastrój. Oczywiście Guinness jest moim ulubionym piwem, żeby nie było wątpliwości ;-)

Ciekawy jest fakt, iż młode pokolenie irlandczyków wybiera Heinekena czy drinki na bazie Redbulla (heretycy!), a Guinness jest uważany za piwo… staromodne.
No ale wróćmy na nasz, polski rynek.
Mamy bardzo wiele lokalnych brandów piw, smacznych, nieporównywalnie lepszych jakościowo od masówki wielkich kompanii piwowarskich. Podpowiem, że na Pradze, na ulicy Ząbkowskiej jest pub oferujący unikalny asortyment (porter o smaku truskawkowym to mój faworyt).
Wydawało by się, iż walka jest nierówna: 3 główne koncerny skupiające(spijające) 90% rynku(społeczeństwa) vs. małe lokalne browary, o produkcji kilkuset, co najwyżej kilku tysięcy butelek miesięcznie. A jednak… taki sobie Ciechan z szerokim wyborem smaków, z całą swoją lokalnością staje się kultowym piwem. Dawid wygrał z Goliatem. Smak i jakość wygrały z potężną machiną reklamową napędzaną milionami złotych.
Mam nadzieję, że browary w Ciechanowie zostaną niezależne, nie sprzedadzą się i dalej będą jednym z naprawdę nielicznych przykładów tego iż „pieniądze to nie wszystko”.

PS. zapraszam do dyskusji na temat Ciechana, piw, smaków, ciekawych miejsc bo nie ma to jak pogadać o życiu przy butelce miodowego ;-)

Jak piwo, to ciemne. Jak polskie, to Ciechan

Na początek reklama, która zdobyła w Cannes Grand Prix. Tak aby wprowadzić w piwno-reklamowy nastrój. Oczywiście Guinness jest moim ulubionym piwem, żeby nie było wątpliwości ;-)

Ciekawy jest fakt, iż młode pokolenie irlandczyków wybiera Heinekena czy drinki na bazie Redbulla (heretycy!), a Guinness jest uważany za piwo… staromodne.
No ale wróćmy na nasz, polski rynek.
Mamy bardzo wiele lokalnych brandów piw, smacznych, nieporównywalnie lepszych jakościowo od masówki wielkich kompanii piwowarskich. Podpowiem, że na Pradze, na ulicy Ząbkowskiej jest pub oferujący unikalny asortyment (porter o smaku truskawkowym to mój faworyt).
Wydawało by się, iż walka jest nierówna: 3 główne koncerny skupiające(spijające) 90% rynku(społeczeństwa) vs. małe lokalne browary, o produkcji kilkuset, co najwyżej kilku tysięcy butelek miesięcznie. A jednak… taki sobie Ciechan z szerokim wyborem smaków, z całą swoją lokalnością staje się kultowym piwem. Dawid wygrał z Goliatem. Smak i jakość wygrały z potężną machiną reklamową napędzaną milionami złotych.
Mam nadzieję, że browary w Ciechanowie zostaną niezależne, nie sprzedadzą się i dalej będą jednym z naprawdę nielicznych przykładów tego iż „pieniądze to nie wszystko”.

PS. zapraszam do dyskusji na temat Ciechana, piw, smaków, ciekawych miejsc bo nie ma to jak pogadać o życiu przy butelce miodowego ;-)

Nowy social 2011

Zaczyna się.. roszady personalne w głównych graczach na rynku social media w Polsce. Do tego wysyp samozwańczych speców oferujących usługi w „socialce”.

Np „Przyjme zlecenia stworzenia medialnych etykiet firm na Facebook-u. Wszystkie osoby i firmy chętne prosze o kontakt ze mna poprzez maila: xxxxxxxx@xx.pl , wtedy państwu pokaze co potrafie oraz przedstawie wszystkie cele i zadania jakie sobie stawiam. Myśle, że nie beda państwo żałować współpracy ze mną

Ni to ładnie napisane, maila zataiłem, ale wierzcie mi, bardzo nieprzyjazny. Plus takie bzdety jak „państwu” z małej litery. I czym są te tajemnicze „medialne etykiety firm na facebook’a„? Piwo dla osoby, która mi to wyjaśni xD

Mam nadzieję iż w 2011 coraz mniej takich kwiatków nam urośnie, a social media będą nam oferowały naprawdę ciekawe i kreatywne rzeczy :-)

I sobie i Wam Moi Drodzy tego właśnie życzę :-)

Nowy social 2011

Zaczyna się.. roszady personalne w głównych graczach na rynku social media w Polsce. Do tego wysyp samozwańczych speców oferujących usługi w „socialce”.

Np „Przyjme zlecenia stworzenia medialnych etykiet firm na Facebook-u. Wszystkie osoby i firmy chętne prosze o kontakt ze mna poprzez maila: xxxxxxxx@xx.pl , wtedy państwu pokaze co potrafie oraz przedstawie wszystkie cele i zadania jakie sobie stawiam. Myśle, że nie beda państwo żałować współpracy ze mną

Ni to ładnie napisane, maila zataiłem, ale wierzcie mi, bardzo nieprzyjazny. Plus takie bzdety jak „państwu” z małej litery. I czym są te tajemnicze „medialne etykiety firm na facebook’a„? Piwo dla osoby, która mi to wyjaśni xD

Mam nadzieję iż w 2011 coraz mniej takich kwiatków nam urośnie, a social media będą nam oferowały naprawdę ciekawe i kreatywne rzeczy :-)

I sobie i Wam Moi Drodzy tego właśnie życzę :-)