Piraci z Aplikacji

Nieuczciwe wygrywanie w konkursach na facebook.com to już niemal plaga. Jak się przed tym zabezpieczyć? Jak nie kusić losu? Jak pokonać „app-piratów”?

Coraz częściej jesteśmy świadkami obecności na naszej ulubionej platformie social mediowej tak zwanych „zawodowych graczy”. Śledzą oni konkursy i za pomocą najprzeróżniejszych sposobów zgarniają po kilkanaście nagród w miesiącu. Wielkiej szkody nie ma gdy zdobędą (bo nie można tego nazwać wygraniem) zestaw kosmetyków za 15zł. Problem zaczyna się gdy taka osoba zgarnie samochód lub wycieczkę…
Oj wtedy klient jest zły.

Jak się zabezpieczać? Pierwszym krokiem jest mechanika na poziomie koncepcji, która nie powinna dawać możliwości oszustwa. Mam dziwne wrażenie że tego się nie bierze w większości wypadków pod uwagę. Najpierw klientowi przedstawia się super-mega-wypasiony pomysł a potem dopiero kombinuje się jak go zabezpieczyć. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Po drugie regulamin. Zawarcie zapisu o możliwości odmówienia przyznania nagrody gdy mamy podejrzenie i dowody stosowania przez gracza oszustw typu multikonta albo boty. Rozbudowany i przejrzysty regulamin to podstawa.

Po trzecie. Tak jak we wszystkim co się wiąże z social media tak i z technikami nieuczciwego wygrywania trzeba być na bieżąco. Nie stosujemy mechanizmów konkursowych, które już zostały przez kogoś użyte z opłakanym skutkiem. No chyba, że wiemy jak je poprawić ;)

Nie przyznawajmy małej ilości bardzo cennych nagród w konkursach. Dzięki temu ściągamy na siebie mniejszą liczbę „app-piratów”. Poza tym więcej osób wygrywa co równa się większej liczbie zadowolonych fanów.

No i starajmy się przyznawać jak najwięcej nagród obrandowanych.

Podsumowując: robiąc konkurs czekoladek marki „Sama słodycz” nie dajemy jednego iPada2 jako nagrody tylko 10 koszy produktów „Sama słodycz” i jeden aparacik jako nagroda główna.

Nie taki pirat straszny.

Osoba prowadząca 100 profili, grzebiąca w kodach i biorąca udział w dziesiątkach konkursów miesięcznie tak naprawdę… nie różni się wiele od przeciętnego gracza: też ma kontakt i to wielokrotny z marką, wchodzi z nią w interakcje, angażuje się. Nawet jeśli wygra (zwłaszcza jeśli nagrody są spod tego samego brandu co fp) to zazwyczaj używa nagrody w życiu codziennym, dzieli się opiniami na jej temat ze znajomymi.

Więc proszę nie demonizujmy tak bardzo tematu „app-piratów” i po prostu bądźmy ostrożni.

Ahoj!

Piraci z Aplikacji

Nieuczciwe wygrywanie w konkursach na facebook.com to już niemal plaga. Jak się przed tym zabezpieczyć? Jak nie kusić losu? Jak pokonać „app-piratów”?

Coraz częściej jesteśmy świadkami obecności na naszej ulubionej platformie social mediowej tak zwanych „zawodowych graczy”. Śledzą oni konkursy i za pomocą najprzeróżniejszych sposobów zgarniają po kilkanaście nagród w miesiącu. Wielkiej szkody nie ma gdy zdobędą (bo nie można tego nazwać wygraniem) zestaw kosmetyków za 15zł. Problem zaczyna się gdy taka osoba zgarnie samochód lub wycieczkę…
Oj wtedy klient jest zły.

Jak się zabezpieczać? Pierwszym krokiem jest mechanika na poziomie koncepcji, która nie powinna dawać możliwości oszustwa. Mam dziwne wrażenie że tego się nie bierze w większości wypadków pod uwagę. Najpierw klientowi przedstawia się super-mega-wypasiony pomysł a potem dopiero kombinuje się jak go zabezpieczyć. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Po drugie regulamin. Zawarcie zapisu o możliwości odmówienia przyznania nagrody gdy mamy podejrzenie i dowody stosowania przez gracza oszustw typu multikonta albo boty. Rozbudowany i przejrzysty regulamin to podstawa.

Po trzecie. Tak jak we wszystkim co się wiąże z social media tak i z technikami nieuczciwego wygrywania trzeba być na bieżąco. Nie stosujemy mechanizmów konkursowych, które już zostały przez kogoś użyte z opłakanym skutkiem. No chyba, że wiemy jak je poprawić ;)

Nie przyznawajmy małej ilości bardzo cennych nagród w konkursach. Dzięki temu ściągamy na siebie mniejszą liczbę „app-piratów”. Poza tym więcej osób wygrywa co równa się większej liczbie zadowolonych fanów.

No i starajmy się przyznawać jak najwięcej nagród obrandowanych.

Podsumowując: robiąc konkurs czekoladek marki „Sama słodycz” nie dajemy jednego iPada2 jako nagrody tylko 10 koszy produktów „Sama słodycz” i jeden aparacik jako nagroda główna.

Nie taki pirat straszny.

Osoba prowadząca 100 profili, grzebiąca w kodach i biorąca udział w dziesiątkach konkursów miesięcznie tak naprawdę… nie różni się wiele od przeciętnego gracza: też ma kontakt i to wielokrotny z marką, wchodzi z nią w interakcje, angażuje się. Nawet jeśli wygra (zwłaszcza jeśli nagrody są spod tego samego brandu co fp) to zazwyczaj używa nagrody w życiu codziennym, dzieli się opiniami na jej temat ze znajomymi.

Więc proszę nie demonizujmy tak bardzo tematu „app-piratów” i po prostu bądźmy ostrożni.

Ahoj!

Realia polskiej piłki nożnej…

Dziś wyjątkowo nie o social media tylko o piłce nożnej, czyli temacie, który porusza miliony mężczyzn (i nie tylko) na całym Świecie.

Dwie ciekawe rzeczy się wydarzyły dziś. Pierwsza to zamknięcie stadionu Legii (nowoczesny i bezpieczny) i Lecha (stadion na Euro 2012) na następną kolejkę ligową. Powód? Zamieszki podczas finału pucharu polski pomiędzy kibicami Lecha i Legii, który odbył się w…. Bydgoszczy. Jedni wbiegli na murawę ciesząc się ze zwycięstwa, drudzy w rozpaczy zaczęli dewastować stadion. Stadion zdecydowanie nie przystosowany do meczów podwyższonego ryzyka. Ktoś, kto nie jest obeznany w kibicowskich realiach może powiedzieć, że chuligaństwo trzeba tępić. Ok, ale nie kosztem niewinnych osób, które zapłaciły za karnety na cały sezon (podstawa prawna do złożenia wniosku do sądu przeciw organowi zamykającego stadion). Poza tym WSZĘDZIE w Europie kibice (uściślając hoolsi) się biją i nienawidzą, czy to w Londynie bijatyka pomiędzy fanami Chelsea i West Ham, czy w Holandii. Nie wspomnę już o tym co wyprawia się w Ameryce Południowej. I NIKT NIE MYŚLI O ZAMYKANIU STADIONÓW. NIGDZIE!

Nikt też nie wini PZPN, że beznadziejnie zorganizował ów finał. No cóż… Piłka nożna nie dla kibiców, piłka nożna dla polityków jako kiełbasa wyborcza.

Druga rzecz o której chce wspomnieć to ogłoszenie czerwcowego sparingpartnera reprezentacji polski: Argentyna B, czyli druga reprezentacja. Oto jej skład:

Oscar Ustari (Getafe CF), Nicolas Navarro (Argentinos Juniors), Pablo Zabaleta (Manchester City), Marcos Angeleri (Sunderland AFC), Ezequiel Garay (Real Madryt), Nicolas Otamendi (FC Porto), Federico Fazio (Sevilla FC), Fernando Belluschi (FC Porto), Alejandro Cabral (Legia Warszawa), Facundo Bertoglio (Dynamo Kijów), Jonathan Cristaldo (Metalist Charków), Nicolas Gaitan (Benfica Lizbona), Pablo Piatti (Almeria), Marco Ruben (Villarreal CF), Franco Jara (Benfica), Diego Perotti (Sevilla), Mauro Boselli (Genoa), Nicolas Bertolo (Real Saragossa).

Gracze klubów z Hiszpanii, Włoch, silnych klubów ukraińskich i gracze portugalskiego Porto i Benfiki, które w momencie pisania tego postu walczą o udział w finale pucharu UEFA. Tylko biedny Alejandro Cabral z Legii jakoś mi tutaj nie pasuje… Jak to się ma do naszej reprezentacji? Każdy kibic dobrze wie.

A na koniec ciekawostka: mecz ten zostanie rozegrany na… tak, tak, zostanie rozegrany na zamkniętym dziś stadionie Legii.

Podpisano: rozgoryczony kibic piłki nożnej.

Realia polskiej piłki nożnej…

Dziś wyjątkowo nie o social media tylko o piłce nożnej, czyli temacie, który porusza miliony mężczyzn (i nie tylko) na całym Świecie.

Dwie ciekawe rzeczy się wydarzyły dziś. Pierwsza to zamknięcie stadionu Legii (nowoczesny i bezpieczny) i Lecha (stadion na Euro 2012) na następną kolejkę ligową. Powód? Zamieszki podczas finału pucharu polski pomiędzy kibicami Lecha i Legii, który odbył się w…. Bydgoszczy. Jedni wbiegli na murawę ciesząc się ze zwycięstwa, drudzy w rozpaczy zaczęli dewastować stadion. Stadion zdecydowanie nie przystosowany do meczów podwyższonego ryzyka. Ktoś, kto nie jest obeznany w kibicowskich realiach może powiedzieć, że chuligaństwo trzeba tępić. Ok, ale nie kosztem niewinnych osób, które zapłaciły za karnety na cały sezon (podstawa prawna do złożenia wniosku do sądu przeciw organowi zamykającego stadion). Poza tym WSZĘDZIE w Europie kibice (uściślając hoolsi) się biją i nienawidzą, czy to w Londynie bijatyka pomiędzy fanami Chelsea i West Ham, czy w Holandii. Nie wspomnę już o tym co wyprawia się w Ameryce Południowej. I NIKT NIE MYŚLI O ZAMYKANIU STADIONÓW. NIGDZIE!

Nikt też nie wini PZPN, że beznadziejnie zorganizował ów finał. No cóż… Piłka nożna nie dla kibiców, piłka nożna dla polityków jako kiełbasa wyborcza.

Druga rzecz o której chce wspomnieć to ogłoszenie czerwcowego sparingpartnera reprezentacji polski: Argentyna B, czyli druga reprezentacja. Oto jej skład:

Oscar Ustari (Getafe CF), Nicolas Navarro (Argentinos Juniors), Pablo Zabaleta (Manchester City), Marcos Angeleri (Sunderland AFC), Ezequiel Garay (Real Madryt), Nicolas Otamendi (FC Porto), Federico Fazio (Sevilla FC), Fernando Belluschi (FC Porto), Alejandro Cabral (Legia Warszawa), Facundo Bertoglio (Dynamo Kijów), Jonathan Cristaldo (Metalist Charków), Nicolas Gaitan (Benfica Lizbona), Pablo Piatti (Almeria), Marco Ruben (Villarreal CF), Franco Jara (Benfica), Diego Perotti (Sevilla), Mauro Boselli (Genoa), Nicolas Bertolo (Real Saragossa).

Gracze klubów z Hiszpanii, Włoch, silnych klubów ukraińskich i gracze portugalskiego Porto i Benfiki, które w momencie pisania tego postu walczą o udział w finale pucharu UEFA. Tylko biedny Alejandro Cabral z Legii jakoś mi tutaj nie pasuje… Jak to się ma do naszej reprezentacji? Każdy kibic dobrze wie.

A na koniec ciekawostka: mecz ten zostanie rozegrany na… tak, tak, zostanie rozegrany na zamkniętym dziś stadionie Legii.

Podpisano: rozgoryczony kibic piłki nożnej.