Czy social media sprzedają?

Od pewnego czasu obserwujemy parcie, aby pokazać iż social media efektywnie sprzedaje. Agencje chcą pokazać się jako godne zaufania i rzetelne, klienci pragną spać spokojnie z myślą, że włożone pieniądze się zwrócą. Ale czy owe parcie ma sens?

Pomyślmy: jestem prezesem firmy serków śniadaniowych (zbieżność z Danio przypadkowa) i wykładam 150k PLN na social media. Pomijam fakt czy na facebook, nk czy inny społecznościowy twór naszych czasów. Za tą kwotę uzbierałem 50k fanów/followersów, którzy sobie coś tam dyskutują, polecają, szorują itd. Pytanie brzmi czy te 50k w ciągu następnego kwartału kupi moich serków za 150k? Przepraszam… przecież z każdego sprzedanego opakowania do mojej kieszeni trafia zaledwie kilkanaście groszy (marża sklepu, logistyka, produkcja).
Wątpię, aby te kochane 50k ludków nabyło przynajmniej pół miliona serków. To takie wyliczenia na kolanie więc nie czepiaj się Czytelniku ;)

Gdy byłem studentem…

… to pracowałem jako merchendiser, doradca klienta i różne takie. Począwszy od branży budowlanej, przez FMCG a skończywszy na elektronice. I bylem świetny w … sprzedaży. Stojąc przy półce i w pocie czoła „peklując” tabletki do zmywarek potrafiłem jednym, na odwal rzuconym zdaniem sprawić, aby klient wyjął z koszyka produkt konkurencji za 30 PLN i włożył mój za 50 PLN. Obserwowałem też prace innych osób robiących to samo co ja i wniosek nasuwa się sam:

Magia dzieje się w miejscu sprzedaży, tuż przed półką z towarem.

Moje zdanie było ważniejsze niż to co powiedziała pani w reklamie i zostało napisane na stronie www (socialka była jeszcze w powijakach). Jestem wdzięczny losowi za te kilka lat ciężkiej pracy. Naprawdę. Zwłaszcza teraz gdy moja praca i zainteresowania związane są ściśle z marketingiem.

Wracając do pytania z tematu tego wpisu, odpowiadam: kto Wam nagadał, że social media mają sprzedawać? One nie po to powstały. To tak jakbyście chcieli widłami zjeść obiad. Oczywiście możecie spróbować z gorszym lub lepszym skutkiem. Tylko po co? Teraz powstaje pytanie po co działania marketingowe w socialce? Po pierwsze nie marketingowe a raczej PR’owe. Po drugie lepiej wykorzystać widły zgodnie z ich pierwotnym zastosowaniem, czyli zebrać osoby w jedno miejsce i prowokować je ciekawym kontem do dyskusji na temat naszego produktu. Wtedy słuchamy, zbieramy informacje, wymieniamy się doświadczeniem i dopasowujemy naszą ofertę do oczekiwań. Co powinno zaprocentować w dłuższej perspektywie wzrostem sprzedaży.

A co jeśli klient się uprze, aby sprzedawać przez fejsbunia czy twittera? Są sposoby, które powinny zadziałać. Ale to temat na następny przy długi wpis ;)

Pozdrawiam :)

Czy social media sprzedają?

Od pewnego czasu obserwujemy parcie, aby pokazać iż social media efektywnie sprzedaje. Agencje chcą pokazać się jako godne zaufania i rzetelne, klienci pragną spać spokojnie z myślą, że włożone pieniądze się zwrócą. Ale czy owe parcie ma sens?

Pomyślmy: jestem prezesem firmy serków śniadaniowych (zbieżność z Danio przypadkowa) i wykładam 150k PLN na social media. Pomijam fakt czy na facebook, nk czy inny społecznościowy twór naszych czasów. Za tą kwotę uzbierałem 50k fanów/followersów, którzy sobie coś tam dyskutują, polecają, szorują itd. Pytanie brzmi czy te 50k w ciągu następnego kwartału kupi moich serków za 150k? Przepraszam… przecież z każdego sprzedanego opakowania do mojej kieszeni trafia zaledwie kilkanaście groszy (marża sklepu, logistyka, produkcja).
Wątpię, aby te kochane 50k ludków nabyło przynajmniej pół miliona serków. To takie wyliczenia na kolanie więc nie czepiaj się Czytelniku ;)

Gdy byłem studentem…

… to pracowałem jako merchendiser, doradca klienta i różne takie. Począwszy od branży budowlanej, przez FMCG a skończywszy na elektronice. I bylem świetny w … sprzedaży. Stojąc przy półce i w pocie czoła „peklując” tabletki do zmywarek potrafiłem jednym, na odwal rzuconym zdaniem sprawić, aby klient wyjął z koszyka produkt konkurencji za 30 PLN i włożył mój za 50 PLN. Obserwowałem też prace innych osób robiących to samo co ja i wniosek nasuwa się sam:

Magia dzieje się w miejscu sprzedaży, tuż przed półką z towarem.

Moje zdanie było ważniejsze niż to co powiedziała pani w reklamie i zostało napisane na stronie www (socialka była jeszcze w powijakach). Jestem wdzięczny losowi za te kilka lat ciężkiej pracy. Naprawdę. Zwłaszcza teraz gdy moja praca i zainteresowania związane są ściśle z marketingiem.

Wracając do pytania z tematu tego wpisu, odpowiadam: kto Wam nagadał, że social media mają sprzedawać? One nie po to powstały. To tak jakbyście chcieli widłami zjeść obiad. Oczywiście możecie spróbować z gorszym lub lepszym skutkiem. Tylko po co? Teraz powstaje pytanie po co działania marketingowe w socialce? Po pierwsze nie marketingowe a raczej PR’owe. Po drugie lepiej wykorzystać widły zgodnie z ich pierwotnym zastosowaniem, czyli zebrać osoby w jedno miejsce i prowokować je ciekawym kontem do dyskusji na temat naszego produktu. Wtedy słuchamy, zbieramy informacje, wymieniamy się doświadczeniem i dopasowujemy naszą ofertę do oczekiwań. Co powinno zaprocentować w dłuższej perspektywie wzrostem sprzedaży.

A co jeśli klient się uprze, aby sprzedawać przez fejsbunia czy twittera? Są sposoby, które powinny zadziałać. Ale to temat na następny przy długi wpis ;)

Pozdrawiam :)

Top Stories czyli nowy filtr na facebook.com

Od pół roku czekam co zrobi facebook ze stale rosnącą ilością kontentu w naszym news feed. Najpierw powstał EdgeRank filtrujący treści na podstawie naszej interakcji z danym znajomym bądź stroną. Oczywiście filtr można było wyłączyć i zalać sobie news feed na 100% ;)

Od 22 września mamy Top i Recent Stories i powiem szczerze, że mnie na razie rozczarowują. Moich znajomych też, część z nich reaguje na nie agresją. Ale jak do wszystkiego na fejsie i do nowego news feed sie przyzwyczaimy. EdgeRank uległ modyfikacji: teraz wysoko pozycjonowane (na pozycji Top Stories) są również wpisy znajomych/stron, które mają w sumie dużą interakcję w postaci lików i komentarzy. Ale czy na pewno interesuje mnie, że ktoś z moich znajomych jest popularnym „attention whore” i dziesiątki osób angażują się w jego treści? Ja się nie angażuje… Fanpage mojej ulubionej kawy ma x dziesiąt tysięcy fanów i kilkaset lików w ciągu 5 minut. Dzięki temu spycha z Top Stories wpis mojego przyjaciela, który jest dla mnie o wiele ważniejszy.

Nie chce mi się za każdym razem odznaczać Top Stories, wystarczy, że swój email czyszczę ze spamu. Oczywiście facebook cały czas udoskonala EdgeRank, dobiera odpowiednie wartości poszczególnych zmiennych. Ale nie mam pewności, że nowy EdgeRank działa dobrze i podstawi mi pod nos to co mnie ciekawi. Gdzieś z tyłu głowy siedzi niepewność, że wiele interesującego kontentu mnie ominie. Dlatego właśnie stawiam „Dislike” przy Top Stories. Podobno też w tym momencie Recent Stories jest poddane filtrowi co oznacza, że w naszym news feed nie pojawiają się wszystkie wpisy naszych znajomych i naszych ulubionych stron. Przed 22 września przynajmniej można było to włączyć i spędzać 2h dziennie na przeglądaniu całości kontentu.

Możemy też ściągnąć pewien widget na pulpit, który łączy się z facebook’iem. W jego ustawieniach zaznaczamy najbardziej interesujące nas likepage i znajomych. Na pulpit dostajemy powiadomienie, gdy wybrane przez nas elementy wygenerują kontent.
Nie trzeba siedzieć na „fejsie” i mamy pewność, że nie tracimy żadnych treści.
Widget nazywa się „Smarter Foreground” i można go ściągnąć tutaj.

Jak zwykle zachęcam do dyskusji w komentarzach.

Top Stories czyli nowy filtr na facebook.com

Od pół roku czekam co zrobi facebook ze stale rosnącą ilością kontentu w naszym news feed. Najpierw powstał EdgeRank filtrujący treści na podstawie naszej interakcji z danym znajomym bądź stroną. Oczywiście filtr można było wyłączyć i zalać sobie news feed na 100% ;)

Od 22 września mamy Top i Recent Stories i powiem szczerze, że mnie na razie rozczarowują. Moich znajomych też, część z nich reaguje na nie agresją. Ale jak do wszystkiego na fejsie i do nowego news feed sie przyzwyczaimy. EdgeRank uległ modyfikacji: teraz wysoko pozycjonowane (na pozycji Top Stories) są również wpisy znajomych/stron, które mają w sumie dużą interakcję w postaci lików i komentarzy. Ale czy na pewno interesuje mnie, że ktoś z moich znajomych jest popularnym „attention whore” i dziesiątki osób angażują się w jego treści? Ja się nie angażuje… Fanpage mojej ulubionej kawy ma x dziesiąt tysięcy fanów i kilkaset lików w ciągu 5 minut. Dzięki temu spycha z Top Stories wpis mojego przyjaciela, który jest dla mnie o wiele ważniejszy.

Nie chce mi się za każdym razem odznaczać Top Stories, wystarczy, że swój email czyszczę ze spamu. Oczywiście facebook cały czas udoskonala EdgeRank, dobiera odpowiednie wartości poszczególnych zmiennych. Ale nie mam pewności, że nowy EdgeRank działa dobrze i podstawi mi pod nos to co mnie ciekawi. Gdzieś z tyłu głowy siedzi niepewność, że wiele interesującego kontentu mnie ominie. Dlatego właśnie stawiam „Dislike” przy Top Stories. Podobno też w tym momencie Recent Stories jest poddane filtrowi co oznacza, że w naszym news feed nie pojawiają się wszystkie wpisy naszych znajomych i naszych ulubionych stron. Przed 22 września przynajmniej można było to włączyć i spędzać 2h dziennie na przeglądaniu całości kontentu.

Możemy też ściągnąć pewien widget na pulpit, który łączy się z facebook’iem. W jego ustawieniach zaznaczamy najbardziej interesujące nas likepage i znajomych. Na pulpit dostajemy powiadomienie, gdy wybrane przez nas elementy wygenerują kontent.
Nie trzeba siedzieć na „fejsie” i mamy pewność, że nie tracimy żadnych treści.
Widget nazywa się „Smarter Foreground” i można go ściągnąć tutaj.

Jak zwykle zachęcam do dyskusji w komentarzach.