Reklamowy Matrix, czyli przyszłość marketingu w internecie

Wszystkie znaki na ziemi i w internecie wskazują, że przyszłość reklamy internetowej będzie skupiona wokół dwóch pojęć: content marketingu (marketingu treści) i reklamy behawioralnej (reklamie kierowanej do ściśle określonej grupy celowej konsumentów na podstawie ich wcześniejszych aktywności). Oczywiście nie będą to jedyne formy, techniki i narzędzia promocji wykorzystywane w marketingu. Jednak to właśnie one powinny zdecydowanie zdominować rynek w przyszłości. Czytaj dalej

10 tys. na promocję własnego biznesu

Dużo małych i średnich firm ma na swoją promocję przeznaczony ograniczony budżet. Możliwości jego wydania jest bardzo dużo, co rodzi pytanie: „Jak go wydać efektywnie”. We wpisie przyjąłem wysokość budżetu na poziomie 10 tysięcy złotych. Mając do dyspozycji kwoty kilkanaście lub kilkadziesiąt razy większe, możemy szaleć i paradoksalnie zadanie może być łatwiejsze. Proponowana przeze mnie wielkość pozwoli na przeprowadzenie skutecznej promocji zmuszając nas jednocześnie do wzniesienia się na wyżyny pomysłowości.
Czytaj dalej

Cz.2 Jak prowadzić działania w mediach społecznościowych?

Wiele firm i przedsiębiorstw jeszcze nie podjęło decyzji na temat tego czy chcą być obecne w mediach społecznościowych ze swoimi produktami lub usługami. Pomijamy fakt, że tę decyzję podjęli za nich ich klienci – wystarczy skorzystać z narzędzi do monitoringu treści w internecie, aby się przekonać, że nie posiadając konta na Facebooku czy kanału na YouTube nasz produkt jest obecny na w mediach społecznościowych. Firmy, które jako pierwsze uwierzyły w moc social media zastanawiają się jakie korzyści dzięki temu osiągnęły i czy da się poprawić efektywność prowadzonych działań. W zależności od wewnętrznej strategii komunikacji firmy, jak również od budżetu, mamy do wyboru dwie drogi. Pierwsza to zatrudnienie w swoich strukturach osoby, bądź zespołu, który będzie odpowiedzialny za komunikację w mediach społecznościowych (omówione we wcześniejszym wpisie). Druga droga, którą omówię poniżej,to zatrudnienie wyspecjalizowanej agencji reklamowej bądź PR.
Czytaj dalej

Cz.1 Jak prowadzić działania w mediach społecznościowych?

Wiele firm i przedsiębiorstw jeszcze nie podjęło decyzji na temat tego czy chcą być obecne w mediach społecznościowych ze swoimi produktami lub usługami. Pomijamy fakt, że tę decyzję podjęli za nich ich klienci – wystarczy skorzystać z narzędzi do monitoringu treści w internecie, aby się przekonać, że nie posiadając konta na Facebooku czy kanału na Youtube nasz produkt jest obecny na w mediach społecznościowych. Firmy, które jako pierwsze uwierzyły w moc social media zastanawiają się jakie korzyści dzięki temu osiągnęły i czy da się poprawić efektywność prowadzonych działań. W zależności od wewnętrznej strategii komunikacji firmy, jak również od budżetu, mamy do wyboru dwie drogi. Pierwsza, którą omówię poniżej, to zatrudnienie w swoich strukturach osoby, bądź zespołu, który będzie odpowiedzialny za komunikację w mediach społecznościowych. Druga droga to zatrudnienie wyspecjalizowanej agencji reklamowej bądź PR.

Czytaj dalej

Modele biznesowe agencji marketingu mobilnego

Udział mobile marketingu jest coraz większy w kampaniach promocyjnych wykorzystujących wiele kanałów komunikacji. Nic dziwnego, przecież telefon z dostępem do internetu towarzyszy nam niemal całą dobę przy sobie. 25 procent Polaków jest w posiadaniu smartfona z możliwością instalowania aplikacji. Coraz więcej marek widzi korzyści w posiadaniu aplikacji mobilnych czy zamieszczaniu reklam na urządzeniach mobilnych. Wprost proporcjonalnie rośnie również liczba agencji chcących się specjalizować w marketingu mobilnym. Rynek powoli się zapełnia co sprawia, że konkurencja jest silna. Jaką zatem drogę obrać, aby nie zostać w tyle? Na jaki model biznesowy się zdecydować? Czytaj dalej

Społecznościowe znaczenie piłki nożnej

Emocje na szczęście już opadły po blamażu z Ukrainą i słabej grze, z jeszcze słabszym San Marino. Pozostał jedynie smutek oraz kilka memów internetowych. Rozgorzała też na nowo, podlana goryczą porażki, dyskusja na temat tego, czy warto pompować w piłkę nożną ogromne sumy pieniędzy kosztem kilkunastu „dyscyplin niszowych”, w których Polacy osiągają sukcesy. Sprawcą dyskusji był Jacek Gadzinowski, który wypuścił w świat takie oto zestawienie…

Czytaj dalej

Social media policy? Nie, dziękuję.

Parę godzin temu ukazał się artykuł na temat zwolnienia przez pewną firmę swojego pracownika. Powodem takiej decyzji było zamieszczenie przez niego, na swoim profilu na Facebooku, linku do artykułu, który nie był przychylny ówczesnemu pracodawcy oraz zamieszczeniu pod nim komentarza „Lubię to”. Cała sprawa nie nabrałaby dużego rozgłosu, gdyby nie to, że firma o której mowa przeżywa ciężki okres. Oczywiście internauci nie tylko rozdmuchali historię, ale również stanęli po stronie zwolnionej osoby. Czy słusznie? Czytaj dalej

Social media w promocji miast

Miasta to produkty. Podobnie jak one, miasta mają zestaw cech i właściwości, które mogą zaspokoić potrzeby konsumentów. Konsumentami są mieszkańcy, turyści i inwestorzy. Tak jak w przypadku każdego produktu, wszelkie działania promocyjne mają na celu sprzedaż, tak samo miasto musi się „sprzedać” biznesowi jako dobre miejsce do inwestycji, turystom jako miejsce do odpoczynku, mieszkańcom jako miejsce spokojnego i dostatniego życia. Czytaj dalej

Złe praktyki w social media


Okres eksperymentowania w mediach społecznościowych już minął. Wiemy, co, kiedy i z jakim rezultatem robić. Wiemy, że rozdawnictwo nie jest dobrym sposobem na budowanie społeczności fanów marki. Staramy się jak ognia unikać kryzysów przez zatrudniane doświadczonych moderatorów. Zdaje się, że minęła też moda na „żebrolajki”, czyli posty budujące pusty zasięg dzięki memom. Jednak dalej nie jest wszystko idealnie, tak jak powinno być.

Polskie media społecznościowe mają jeszcze parę wad i przyzwyczajeń, z którymi musimy się mierzyć. Oto ich lista, którą przygotowałem razem z Pijaru Koksu Blog oraz MrSocial (zapraszam na ich blogi):
Budowanie domu bez fundamentów
Zacznę od problemu, który również istnieje za oceanem. Media społecznościowe w dosyć krótkim okresie czasu musiały zatrudnić sporą liczbę „specjalistów”. W większości byli to młodzi ludzie, którzy zaczynali swoją przygodę z marketingiem, reklamą i komunikacją właśnie od działań na portalach takich jak Facebook. Nie mając doświadczenia w żadnej innej dziedzinie mocno gloryfikowali media społecznościowe, przez co zapominali, że jest to tylko kolejny kanał komunikacji, który w mediaplanach zajmuje miejsce obok telewizji, outdooru, prasy czy internetu (display, strony, mailingi czy SEM/SEO). Mimo, że budżety na działania w mediach społecznościowych rosną z każdym rokiem to i tak w wyżej wspomnianych media planach stanowią jedną z najmniejszych części.
Brak fundamentu w postaci wiedzy i doświadczenia sprawia, że jeszcze dosyć marnie udaje się połączyć działania w mediach społecznościowych z działaniami w innych kanałach komunikacji. A za rogiem przecież czają się już nowe technologie mobilne, które będą coraz śmielej wkraczały w nasze życie.
Marketing jest zbiorem narzędzi. Używając tylko młotka ani nie nauczymy się używać piły, ani nie zbudujemy solidnego domu.
Ja zauważam jeszcze gorszą tendencję. Brak dywersyfikacji. Większość agencji i klientów skupia się tylko na Facebooku, a to nie jedyna platforma społecznościowa w której są obecni nasi klienci. Owszem Twitter czy Pinterest nie mają jeszcze takiej mocy, ale warto tam podziałać. 
A może fora internetowe? Stamtąd najczęściej płynie rzeka insightów i opinii dla marki. Niestety, większość wychodzi z założenia, że Facebook jest królem i tylko tam będziemy. Mimo, że nie jest on dla wszystkich.

 

Działania w mediach społecznościowych bardzo często prowadzone są z doskoku, bez przemyślanej strategii a czasami (co najgorsze) zupełnie w oderwaniu od reszty działań marketingowych. Tymczasem Social Media mogą być kolejnym kanałem przekazywania tego samego komunikatu, budowania tych samych wartości. W sposób bardziej zbliżony do Użytkownika, budujący z nim prawdziwe relacje. Jeżeli mamy spójną strategię marketingową to strategia działań w mediach społecznościowych powinna być z nią zintegrowana. Wtedy wszystko ma sens, jeżeli wszystko jest spójne. Inaczej rozdrabniamy przekaz na tysiąc różnych komunikatów, w których potencjalny Klient się gubi. Nie możemy być poważną marką w reklamach telewizyjnych (panowie w garniturach, kawka, pitu pitu) a z drugiej strony lifestylową marką w mediach społecznościowych. To nie zagra. Nikt nie lubi dwulicowości. Bądź taki sam. Gdziekolwiek byś nie był. I pamiętaj, że po drugiej stronie jest myślący człowiek, którego albo do siebie przekonasz, albo zrazisz.
Wszystko jest podobne do siebie
Przeglądając fanpage marek różnych produktów czy usług boli ich przeciętność. Nawet, jeśli liczby bronią prowadzonych działań to i tak nie odnajdujemy w nich nic unikalnego. Czegoś, co sprawi, że po odejściu od komputera będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie „z czym kojarzy nam się marka”. Gdy naszym produktem jest serek wiejski, to powinniśmy stworzyć o nim historię, opleść charakterystyczną dla niego semantyką, stworzyć brandhero… cokolwiek.
Owsianka marki „Kupiec” podjęła taką próbę. Swój produkt chciała skojarzyć z seksem, co skończyło się licznymi głosami sprzeciwu, ponieważ content był zbyt wyuzdany jak na fanpage, gdzie najwięcej fanów jest w wieku 13-17 lat. Pomimo, iż sam uważam pomysł na komunikację owsianki za nietrafiony to i tak o niej pamiętam. Dlaczego? Bo podjęła próbę wyróżnienia się i dania czegoś więcej, niż tylko standardowe posty.
Z moich obserwacji wynika, że bardzo mała liczba profili jest prowadzona wokół jakiejś osi komunikacyjnej. Najczęściej content wygląda na taki, który właśnie przyszedł mailem od klienta do agencji i trzeba go wrzucić. Brak planowania, brak taktyki publikacji i dedykowanego contentu sprawia, że gros polskich marek wypada słabo w porównaniu z zachodnimi odpowiednikami. Zaangażowania wcale nie trzeba budować w tani sposób, co pokazują chociażby marki alkoholowe. Mówią o produkcie, tworzą własny content i jednocześnie rozmawiają 
z konsumentami. Można? Można!

Istnieje mnóstwo poradników w Internecie „jak dobrze prowadzić Fanpage”. Wszędzie są te same porady: dodawaj zdjęcia, pisz krótko, pisz codziennie, zadawaj pytania, nie zapomnij o CTA (Call-To-Action). Nic więc dziwnego, że marketing na większości profili wygląda tak samo. Bo prowadzą je z reguły ludzie, którzy czytali te same podręczniki. Najczęściej jednak powodem jest to, że nie ma o czym opowiadać. Bo marka sama z siebie nie robi nic ciekawego a w mediach społecznościowych coś ciekawego musi pokazać. Tymczasem – jeżeli robisz coś ciekawego na zewnątrz, jeżeli ogólna strategia marketingowa zawiera ciekawą koncepcję kreatywną, to prowadzenie działań w mediach społecznościowych dla Twojej marki będzie czystą przyjemnością. Bez wysiłku i sztucznego hałasu. Wtedy nie potrzebujesz gołej baby, kotów czy twarzy umorusanej białą mazią. 
Beton
Od klientów agencje bardzo często oczekują otwartości w stosunku do nowych technologii czy kanałów komunikacji. Jeśli ci tego nie rozumieją, są nazywani popularnie „betonem”. Jednak w drugą stronę też nie jest różowo. Brak ciekawych rozwiązań, brak akcji mierzących ROI (zwrot z inwestycji) czy naciąganie na fanpage z 2-3 wpisami na dzień, zamiast postować promowane wpisy co drugi dzień. To samo zresztą z mobile. Większość aplikacji jest sztuką dla sztuki i klienci używają ich tylko raz, czyli zaraz po ściągnięciu.
Należy też pod ten punkt podciągnąć nieumiejętną sprzedaż. Nie ma betonu, którego nie da się skruszyć. Jeśli będziemy oferować nowe technologie po to, aby zarobić a nie odpowiedzieć na potrzeby klienta to możemy zapomnieć o sukcesie. Każda złotówka jest przed wydaniem oglądana pięć razy, więc musimy mieć w rękawie coś więcej niż asa z zaangażowaniem czy  naiwną wiarą o wiralowości naszych działań.
Kamil (MrSocial.pl): 
Klienci się kiedyś obudzą. W końcu zapytają  „po co mi ten milion fanów na facebooku”.  
I wtedy okaże się, która agencja sprzedawała Klientowi piękną ideę, a która faktycznie miała na uwadze osiąganie konkretnych celów (również sprzedażowych, nie oszukujmy się – firmy nie prowadzą działań marketingowych, by wygrywać nagrody). Wtedy dopiero będzie walenie głową w mur i wyliczanie ile to pieniędzy poszło w błoto. Agencji zależy na tym,  by zarobić jak najwięcej i ewentualnie wygrać nagrodę za najbardziej kreatywną kampanię. Dobrze, jeżeli przy tym nie zapomina o Kliencie i jego potrzebach. Bo może czasem nie warto inwestować w prowadzenie profilu na niszowym portalu, na którym mamy 200 followersów? Może nie ma sensu korzystać z serwisów, z których nie korzysta grupa docelowa Klienta? Nawet jeżeli są modne w branżuni… Just saying… 
Uleganie sugestiom Klienta
Często złą praktyką jest uleganie sugestiom Klienta. Bo Klient, wbrew pozorom, nie zawsze ma rację a pieniądz nie zawsze nie śmierdzi. To niestety częsty dylemat – czy zrobić tak jak Klient chce, skasować za to kasę i mieć z bani, czy pałować się z Klientem tłumacząc mu podstawy marketingu i podstawy marketingu społecznościowego. Marzy mi się, by Klienci słuchali i ufali agencji, której płacą. Często jednak jest tak, że aby utrzymać Klienta – robimy to co jemu się podoba. Na koniec dnia, gdy jednak przyjdzie i zapyta, dlaczego nic z tego nie wyszło – nie możemy przecież powiedzieć, że to jego wina. To nasza wina. To myśmy nie potrafili przekonać Klienta do tego, że to trzeba robić inaczej. Drogi Kliencie – jeżeli płacisz, zaufaj i wymagaj efektów. To proste.

Gdyby tak posiedzieć i poszukać to jeszcze parę punktów by się znalazło. Jednak nie warto się dołować i lepiej pomyśleć jak poradzić sobie z największymi problemami. Być może wtedy te mniejsze rozwiążą się same.